Abp Galbas: „Miłosierdzie Boga wydobywa dobro spod wszelkich nawarstwień zła”

„Miłosierdzie jest do czynienia" - powiedział metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas wielkopostnej liturgii w kościele stacyjnym w Warszawie

W sobotę 7 marca wielkopostnym kościołem stacyjnym w Archidiecezji Warszawskiej była parafia Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Mszy Świętej przewodniczył abp Adrian Galbas.

W homilii metropolita warszawski, odwołując się do przypowieści o synu marnotrawnym, przypomniał, że ten fragment bywa nazywany sercem Ewangelii miłosierdzia. – Ten rozdział piętnasty, jakby serce tej Ewangelii, cały jest o miłosierdziu. Składa się z trzech przypowieści: o zagubionej owcy, o zagubionej drachmie i o bardzo pogubionych synach – mówił.

Hierarcha podkreślił, że obaj bracia z przypowieści są pogubieni z powodu pychy i braku wdzięczności. Młodszy syn, który poprosił o część majątku, uczynił to w sposób pozbawiony wdzięczności. – Twarde, wykalkulowane, zimne żądanie, pełne egoizmu: „Ojcze, daj mi to, co na mnie przypada” – przypomniał, wskazując, że w tej prośbie „nie ma nic o wdzięczności wobec ojca za to, że go spłodził, wychował i tyle mu dał.

Metropolita warszawski zwrócił uwagę na fakt, że dopóki młodszy syn miał pieniądze i znaczenie, był akceptowany przez świat, lecz gdy wszystko stracił, został odrzucony.

– Świat tak postępuje z każdym. Kocha za coś. Kocha dopóki masz znaczenie, dopóki masz pieniądze, dopóki masz wpływy. A kiedy to przestajesz mieć, jesteś wypluty – powiedział.

Odwołując się do obrazu Rembrandta, przedstawiającego powrót syna marnotrawnego, abp Galbas zwrócił uwagę na symbolikę zrujnowanej postaci młodszego syna. – Ślady dawnej świetności to nóż przy boku czy rozklekotany sandał, a poza tym jest ruina –  mówił. Hierarcha zauważył, że powrót młodszego syna nie był od razu doskonałym nawróceniem.  – On tak jak odszedł z egoizmu, tak w sumie też wraca z egoizmu – stwierdził. – W tym jego powrocie nie ma tego, co mówimy w akcie żalu: „Ach, żałuję za me złości jedynie dla Twojej miłości”. On myśli o sobie: „Nie mam co włożyć do żołądka” – powiedział metropolita warszawski.

Abp Galbas zwrócił uwagę na ewangeliczny szczegół – ojciec zobaczył syna – co oznacza, że nieustannie na niego czekał. Nawiązując do drugiego syna, którego religijność była pozbawiona serca, hierarcha powiedziałł, że obaj bracia są w pewnym sensie obrazem każdego człowieka. – Który z tych dwóch jest nam bliższy? Od razu odpowiem: obaj. Czasem jeden, czasem drugi dochodzi w nas do głosu. Ci dwaj bracia są w nas i my jesteśmy w nich – wyjaśnił.

Jak zaznaczył, najważniejszą postacią przypowieści jest jednak ojciec. – On każdego z tych synów kocha nie dlatego, że coś zrobili albo czegoś nie zrobili, ale dlatego, że są – zaznaczył abp Galbas i dodał, że jego miłość jest bardzo osobista: „Do jednego wychodzi, na drugiego czeka. Jednemu rzuca się na ramiona, drugiemu cierpliwie tłumaczy”.

Metropolita warszawski nawiązał także do encykliki Jana Pawła II Dives in misericordia.  – Miłosierdzie to znaczy wydobywać dobro z wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku – przypomniał słowa Papieża Polaka i zachęcił wiernych do korzystania z Bożego miłosierdzia w sakramencie pokuty. – Czas biegnie szybko. Ten pociąg naszego życia jest szybszy niż pendolino – powiedział.

Abp Galbas podkreślił znaczenie praktykowania uczynków miłosierdzia. – Miłosierdzie jest do czynienia – podsumował duchowny, zachęcając wiernych, by starali się „wydobywać dobro z wszelkich nawarstwień zła”.

Zapraszamy do wspólnego pielgrzymowania szlakiem wielkopostnych kościołów stacyjnych. >>>szczegóły